Kiedyś….
Według niej…
Przechodzisz obok mnie, ubrany w garnitur, jasno niebieską koszulę i
ciemnogranatowy krawat. Jak zwykle udajesz inteligentnego. Może taki
jesteś? Szarmancko żegnasz się z każdym
nauczycielem. Wręczasz każdemu krwistoczerwoną różę. Wszyscy Ci wróżą wielką przyszłość, żałują,
że kończysz już szkołę. Nie każdy uczeń ma średnią prawie 6.0. Ty masz. Ja ledwo zdałam… Zawszę widzę Cię z książką
lub laptopem. Jesteś typowym kujonem.
Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że widuje Cię również z piłką do siatkówki. Chcesz zostać wielkim
sportowcem, siatkarzem. Przecież to niedorzeczne. Kujon + sportowiec = no
właśnie co? Albo jedno albo drugie nie ma połączeń.
- Elo primadonno. – witasz się ze mną,
na twojej twarzy widnieje lekceważący uśmieszek.
- Czego geniuszu? –pytam,
wypowiadając ironicznie ostatnie
słowo. Ty nic nie opowiadasz tylko mi
się przyglądasz. – Nawet nie wiesz jak się cieszę, że dziś widzę twoją jakże
mądrą twarz ostatni raz. – syczę w twoim kierunku.
- Wzajemnie, chociaż twoja nie jest mądra… - odgryzasz się. Przewracam teatralnie oczami, zastanawiając
się nad tym po co do mnie podchodzisz?
- Życzę Ci Piotrze, wielkiej kariery… Chociaż to i tak się nie spełni… Może porostu powodzenia w rozgrywkach podwórkowych? - prezentuję Ci rząd moich białych ząbków,
odwracając się i chcąc odejść.
Nie mam ochoty żegnać się z nauczycielami, oni cieszą się, że się mnie stąd pozbędą.
- Nastko… - łapiesz mnie za rękę, odwracam się zaskoczona. Nigdy tego nie
robisz. Wyciągasz zza siebie ostatnią różę jaka Ci została. – Proszę, niech
rozświetli Ci życie kiedy się stoczysz, przez trawę i inne świństwa… - mówisz z uśmiechem.
Nie byłbyś sobą gdybyś mi nie dociął. Jednak nie przejmuję się tym, biorę
różę, kierując się w stronę. Nie
odpowiadam Ci. Pierwszy raz w życiu nic nie mówię. Zamykam rozdział pt. Liceum
w Międzyborowie.
Kiedyś…
Według niego…
Rozdaję wszystkim nauczycielom kwiaty. Kończę dziś szkołę.
Liceum, mówią, że to najpiękniejszy okres w życiu. Przechodzi właśnie do
historii. Wszystko mi się udaje jak do tej pory. Średnia prawie 6.0, stypendium
oraz siatkówka. Moja gra się poprawia, wiele osób mnie chwali… Właściwie tylko
jedna tego nie robi. Anastazja. Jesteś
dziewczyną upartą, mającą swój świat, lubisz się bawić uczuciami innych, nikogo
nie słuchasz, palisz papierosy i nie tylko… Myślisz, że możesz wszystko, bo masz bogatego
ojca? Nie powiem irytują mnie Twoje
docinki i zachowanie. Ja nigdy nie jestem Ci dłużny. Żegnam się dziś z Tobą, oczywiście po raz kolejny musi dojść
między nami do konfrontacji… Oddaję Ci
moją ostatnią różę, czemu to robię? Nie wiem. Może mi Ciebie szkoda? W końcu
skończysz w jakiejś melinie, przedawkujesz pewnie. Ojciec nawet nie będzie
wiedział… Patrzę jak udajesz się w stronę wyjścia ze szkoły stukając głośno
swoimi ciemnym szpilkami o parkiet korytarza. Nie wyrzuciłaś mojego kwiatka,
zaskakujesz mnie tym.
- Nasza księżniczka już się zmyła? -
obok mnie pojawia się Igor. Mój kolega z ławki, który towarzyszył mi w niej
przez całe 3 lata.
- Tak… - odpowiadam, nie chcąc za bardzo rozmawiać na twój temat.
Dziś zapominam o tym, że był ktoś taki jak ty. Liczy się przyszłość.
Dziś…
Według niej…
Rzeszów. Piękne miasto.
Jestem studentką kosmetologii na tutejszym uniwersytecie. Nie tęsknie za
Liceum, teraz mogę robić co chcę, żadnych ograniczeń. Ciągłe imprezy, spotkania ze znajomymi. Czuję,
że żyję. Nareszcie. Dziś mam kolejne
wyjście z moją paczką z uczelni. Siadam wygodnie przed lustrem i szykuję się na wyjście do klubu. Kątem oka
zerkam na zasuszoną różę w małym kryształowym flakonie. Tak to ta sama róża… Od chłopaka który
irytował mnie jak inny na tym świecie.
Czy Ciebie pamiętam ? Czy
myślę? Tak, ale nie myślę o Tobie. Nie wiem co u Ciebie. Może pracujesz w jakiejś firmie pod krawatem. Może jakimś
cudem grasz w III albo nawet II lidze. Nie chce wiedzieć. Zniknąłeś z mojego
życia, wraz przekroczeniem drzwi szkoły. Nigdy się już nie zobaczymy…
Dziś…
Według niego…
Kolejny męczący trening. Opadam ciężko na krzesło w
salonie. Nie długo mecz z ZAKSĄ o tytuł
Mistrza Polski. Wszystko teraz ma się rozstrzygnąć. Spełniły się moje marzenia.
Wszyscy mnie cenią, mam przyjaciół, gram w jednej z najlepszych drużyn w kraju,
mało tego walczymy po raz drugi o Mistrzostwo.
Wstaję ze swojego miejsca i powolnym krokiem podchodzę do półki z
książkami. Biorę do ręki jedną z moich ulubionych, jeszcze z czasów szkolnych.
Wpada mi do ręki, nasze zdjęcie klasowe. Uśmiecham się na ten widok, wpadasz mi
w oko Ty. Stoisz w ciemnej sukience,
twoje długie blond włosy opadają Ci na ramiona, nie masz zadowolonej miny,
ponieważ znajdujesz się obok mnie. Nigdy
wcześniej przez te kilka lat nie
myślałem o Tobie. Nie wiem co robisz i się nie dowiem. Wtedy się pożegnałem z Tobą i naszymi kłótniami.
~~~~
Witam! Taki prezent świąteczny ode mnie dla Was, jest to tylko Prolog. Całość opowiadania zacznie się jak skończę część moich starych blogów:) Plan jest teraz tylko realizować!. Prolog pozostawiam do oceny Wam :)
Zapraszam na XVI wherever-will-you-go
Życzę WESOŁYCH ŚWIĄT!!
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Zaczyna się ciekawie. Na pewno będę;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam;*